W życiu każdego przedsiębiorcy przychodzi taki moment, że po latach ciężkiej pracy pojawia się pytanie: No dobrze, osiągnąłem sukces, zbudowałem solidny biznes, zapewniłem przyszłość dzieciom, i co dalej? Co zrobić by ochronić zbudowaną wartość, zapewnić dalszy rozwój firmy, gdy nie będę już w stanie sam wszystkiego dopilnować? Możliwości jest wiele choć wybór niełatwy. Bez wątpienia decyzja o tym, co zrobić ze stworzoną firmą jest znacznie trudniejsza od tej, gdy kilkanaście bądź kilkadziesiąt lat wcześniej przedsiębiorca decydował o jej założeniu. Na początku działalności wyceniał przecież tylko swoje marzenia i ryzykował utratą kapitału założycielskiego. Pod koniec kładzie na szali nierzadko cały dorobek życia, okupiony latami ciężkiej pracy i wyrzeczeń.

Decyzja o przyszłości firmy po wycofaniu się przedsiębiorcy z aktywnego zarządzania zależeć będzie od wielu czynników. Przede wszystkim wpływ na nią będą mieć dalsze plany zawodowe założyciela, jego własne potrzeby finansowe, jak również potrzeby finansowe, umiejętności i ambicje pozostałych członków rodziny. Opcji jest wiele. Przedsiębiorca może przekazać biznes dzieciom, wycofać się z zarządzania i pozyskać profesjonalny zespół managerów, sprzedać całość bądź część udziałów w przedsiębiorstwie i powierzyć zarządzanie majątkiem zewnętrznej firmie.

Dzieci do sterów

W Polsce wciąż rzadkim zjawiskiem jest tak zwana sukcesja „gładka”, gdy dzieci założyciela firmy przez długie lata są odpowiednio przygotowywane i kształcone w takim kierunku, aby w przyszłości móc sprawnie przejąć zarządzanie biznesem. Na szczęście ta sytuacja powoli się zmienia.  W niektórych firmach, nawet bardzo dużych, obserwujemy zjawisko, gdzie pokolenie założycieli przeszło na zasłużony odpoczynek, przekazując całkowicie zarządzanie firmą następcy, który był wychowywany w duchu przedsiębiorczości i odbywał praktykę w firmie po to, żeby zapoznać się z jej funkcjonowaniem. Dobrym tego przykładem na rodzimym rynku jest Cyfrowy Polsat, grupa medialno-telekomunikacyjna kontrolowana przez miliardera Zygmunta Solorza-Żaka, gdzie stery prezesa przejął niedawno jego syn Tobias. Innym przykładem jest katowicki fundusz inwestycyjny TDJ, założony przez Jacka Domogałę a obecnie zarządzany przez jego syna Tomasza, bądź też holding rodziny Kulczyków, którym kieruje obecnie syn nieżyjącego już założyciela Jana Kulczyka.

Problem z sukcesją pojawia się jednak wtedy, gdy dzieci założyciela nie są zainteresowane przejęciem firmy lub po prostu nie są na to gotowe. Powody takiej sytuacji mogą być wielorakie. Na przykład nie mają fachowego przygotowania do zarządzania przedsiębiorstwem, sa za młode, mają inny pomysł na własne życie bądź wręcz odnoszą się negatywnie do biznesu rodzinnego, ponieważ kojarzą go głównie z utraconym dzieciństwem i brakiem czasu dla nich ze strony rodziców. Dotyczy to najczęściej firm małych i średnich, których prowadzenie w Polsce to nierzadko ogromne wyzwanie. Często spotykamy się również z taką sytuacją, że mimo iż właściciel świadomie stara się wprowadzać dzieci w życie swojej firmy i pozwala im pracować w różnych jej działach, to jednak cały czas trzyma nad nimi parasol ochronny i nie daje możliwości podejmowania samodzielnych decyzji i wzięcia pełnej odpowiedzialności za sprawy firmy. W efekcie jego następcy nie są przygotowani do samodzielnego zarządzania pomimo wieloletniego doświadczenia zawodowego.

Gdy dzieci nie chcą przejąć biznesu

Co zatem może zrobić przedsiębiorca, gdy nie ma komu przekazać firmy, a sam nie ma już siły bądź ochoty by dalej nią zarządzać? Jednym z dobrych rozwiązań jest wynajęcie profesjonalnego zespołu lub firmy zewnętrznej do zarządzania przedsiębiorstwem. Opcja ta jest szczególnie atrakcyjna, gdy dzieci nie są zainteresowane przejęciem firmy z powodów, o których właśnie mówiliśmy, a równocześnie rodzina nie chce pozbywać się tak ważnego składnika majątku jakim jest firma. Wówczas właściciel i jego rodzina wycofują się z bezpośredniego zarządzania przedsiębiorstwem, nie pracują w nim i nie pobierają wynagrodzeń. Uczestniczą jedynie w podziale zysku wypracowanego przez przedsiębiorstwo, czyli pobierają dywidendę. W ten sposób rodzina przez kolejne pokolenia może pełnić funkcje wyłącznie właścicielskie w wielu dużych spółkach, a jej najważniejsze decyzje będą się koncentrować w głównej mierze na dystrybucji zysków.

Innym rozwiązaniem w sytuacji, gdy sukcesja nie jest możliwa, jest sprzedaż firmy. Na pewno nie jest to decyzja łatwa zwłaszcza dla kogoś, kto przez lata budował i rozwijał przedsiębiorstwo, w pełni się z nim identyfikuje i nierzadko może pochwalić się odniesieniem spektakularnego sukcesu w danej branży. Oczywiście coraz częściej pojawiają się w Polsce przedsiębiorcy, którzy zakładają firmy wyłącznie po to, by je później sprzedać po osiągnięciu określonej skali działalności lub stopy zwrotu z zainwestowanego kapitału. Jednak wciąż dominuje w naszym kraju pogląd, że firmę zakłada się głównie po to, żeby ją mieć na zawsze i móc zapewnić przyszłość sobie i kolejnym pokoleniom.

Decydując o losach firmy, właściciel, który nie jest już jej w stanie dalej prowadzić powinien zawsze rozważyć, co stanowi większą wartość, a co generuje większe ryzyko: sprzedaż firmy zewnętrznemu inwestorowi czy też przekazanie jej następcy, który nie jest na to gotowy. Bez wątpienia najgorszym pomysłem jest podejmowanie prób znalezienia kupca na własną rękę, często poprzez zbycie udziałów bezpośredniemu konkurentowi lub w procesie bilateralnym („one-on-one”). Należy pamiętać, że w większości przypadków przedsiębiorca nie ma doświadczenia w obrocie spółkami i ma również znikomą wiedzę w zakresie wyceny spółek. Ponadto, każda firma wymaga odpowiedniego przygotowania do sprzedaży i nie da się tego zrobić bez wsparcia zewnętrznych doradców finansowych i prawnych, którzy świetnie znają realia rynku, preferencje poszczególnych grup inwestorów i potrafią wykreować zainteresowanie wśród kupujących, by uzyskać optymalne warunki transakcji. Należy też podkreślić, że kwalifikowani inwestorzy zawsze wynajmują profesjonalnych doradców, więc po stronie sprzedającego również powinien pojawić się doświadczony fachowiec, który bezpiecznie przeprowadzi właściciela przez proces dezinwestcyji i pomoże uzyskać najlepszą cenę i optymalne warunki transakcji.

Gdy przedsiębiorca dojrzeje do decyzji, że jest gotowy do sprzedaży firmy powinien wówczas odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce całkowicie wyjść z biznesu, czy też sprzedać tylko część udziałów i pozostać w firmie przez pewien czas. Niektórzy inwestorzy zainteresowani objęciem udziałów wręcz oczekują, że sprzedający pozostanie częściowo w spółce by dzielić ryzyko finansowe i wesprzeć proces zmian właścicielskich i pracę nowego zarządu.

Istnieje grupa przedsiębiorców, którzy pomimo braku naturalnych następców gotowych do objęcia sterów w firmie, nie zgodzą się na całkowitą sprzedaż spółki. Mają oni jednak możliwość sprzedaży części prowadzonego biznesu, bądź sprzedaży inwestorowi pakietu mniejszościowego, ale ze świadomością, że w przyszłości odsprzedadzą resztę udziałów albo wspólnie z nowym inwestorem sprzedadzą całość.

Sama decyzja o sprzedaży firmy to nie koniec dylematów jakie mogą pojawić się w rozważaniach o przyszłości przedsiębiorstwa. Nie bez znaczenia jest odpowiedzenie sobie na pytanie: Co ja będę robić po sprzedaży firmy i jak zamierzam zarządzać środkami, które uzyskam z takiej transakcji? Ważną rolę w tej sytuacji odgrywać będzie wiek przedsiębiorcy, ale też kwestia jego podejścia do życia i uświadomienia sobie, co jest dla niego w życiu w tej chwili najważniejsze, jakie są jego cele i ambicje. Czy chce dalej pracować zawodowo czy może chciałby poświęcić więcej czasu rodzinie i rozwijaniu własnych pasji, których wcześniej nie był w stanie realizować. Pojawia się często pokusa, żeby część pozyskanych środków zainwestować w inny biznes, co w praktyce nie zawsze się sprawdza i niekoniecznie musi przynieść kolejny sukces. To również wymaga pomocy profesjonalnych doradców, którzy pomogą zainwestować pieniądze w przedsięwzięcia o profilu ryzyka akceptowalnym dla przedsiębiorcy.

Zbigniew Rogóż, Partner w Saski Partners