W magazynie Forbes wydanie nr 04/2017 w komentarzu do artykułu „Cały świat montuje polskie części samochodowe” ukazała się rozmowa z naszym partnerem zarządzającym Tomaszem Pasiewiczem.

Wykorzystaliśmy kryzys

Koncerny chcą, by polskie firmy szły za granicę

Rozmowa z Tomaszem Pasiewiczem, współtwórcą butiku inwestycyjnego Saski Partners

FORBES: Jeszcze dekadę temu polscy producenci części samochodowych na świecie byli praktycznie nieznani. Dziś pracują dla BMW, Land Rovera czy Audi. Skąd ten sukces?

TOMASZ PASIEWICZ: Musimy się cofnąć do roku 2004 i wejścia do Unii Europejskiej. Do Polski masowo zaczęły wtedy napływać inwestycje z sektora automotive, bo zniknęły wtedy bariery celne, ryzyko polityczne. Przenoszenie produkcji stało się trendem globalnym, a Polsce sprzyjało połączenie niskich kosztów pracy z wysoką kulturą techniczną i niezłą logistyką.

Ale zawsze martwiliśmy się, że duże koncerny samochodowe omijają nasz kraj?

W pierwszej fazie większość inwestycji przejmowały Węgry, Czechy i Słowacja. Ale do produkowanych tam samochodów potrzebne były komponenty i Polska szybko zaczęła się specjalizować w ich produkcji. Początkowo polskim producentom trudno było się przebić, bo rynek automotive był zabetonowany. Producentów samochodów i części często łączyły biznesowe relacje budowane przez dziesiątki lat. Sytuację zmienił dopiero kryzys w 2009 roku, koncerny samochodowe zostały zmuszone do szukania tańszych dostawców. A ponieważ wcześniej już zaopatrywali się w polskich fabrykach, wiedzieli, że mogą dostać tu nie tylko niższą cenę, ale również wysoką jakość.

Ale polskie firmy nie miały produktów dla koncernów samochodowych. Sanok Rubber z sektora automotive miał ledwie 30 proc. przychodów, a Boryszew jeszcze mniej.

Na rynku pojawiły się okazje inwestycyjne – możliwość taniego przejęcia uznanych dostawców komponentów, którzy znaleźli się na skraju bankructwa. Ale to nie było tak, że każdy mógł kupić głównego dostawcę komponentów do BMW. Aby taki kontrakt ocalić Sanok czy Boryszew musiały zostać zaakceptowane przez koncern i pokazać, że mają technologie i wiedzę by te produkty dalej rozwijać. I to się udało.

Jak się pracuje dla dużego producenta samochodów? 

To nie jest łatwy rynek. Na pewno jest ogromna presja na cenę, liczy się umiejętność zarządzania szybkim wzrostem, robienia dużych wolumenów. W zamian dostaje się duże i długoterminowe kontrakty. Jeśli jesteś dobrym dostawcą, to koncernowi zaczyna zależeć na tym, byś go obsługiwał nie tylko na Słowacji. Przychodzą do firmy i mówią: chcielibyśmy z wami współpracować w Azji, czy moglibyście coś z tym zrobić? W ten sposób na przykład Sanok wszedł do Chin. Sami cię zachęcają do globalnego rozwoju i to wciąż jest ogromne wyzwanie dla polskich producentów. Nie muszą od razu być najwięksi na świecie, ale mogliby stać się międzynarodowymi graczami średniej wielkości.

We use cookies to improve the browsing experience. more information

Enabling these cookies is not strictly necessary for the website to work but it will provide you with a better browsing experience. You can delete or block these cookies, but if you do that some features of this site may not work as intended. The cookie-related information is not used to identify you personally and the pattern data is fully under our control. These cookies are not used for any purpose other than those described here.

Close