Warszawa, 23 września 2020 r. – Coraz więcej osób zamożnych w Polsce w poszukiwaniu atrakcyjnych stóp zwrotów zwraca się ku rynkowi prywatnych transakcji dłużnych i udziałowych, uważają eksperci firmy doradczej Saski Partners. Rozwojowi tego rynku sprzyja rekordowo niskie oprocentowanie lokat i obligacji, słaba koniunktura na warszawskiej giełdzie oraz restrykcyjna polityka kredytowa banków.

Na świecie rynek prywatnych transakcji rozwija się prężnie już od kilkunastu lat, głównie w Stanach Zjednoczonych i Europie. Wielkość samego tylko rynku prywatnych transakcji dłużnych, według danych Preqin – międzynarodowej organizacji zajmującej się analizą danych z rynków transakcji alternatywnych, zwiększyła się osiemnastokrotnie z 42 mld dolarów w 2000 roku do niemal 777 mld dolarów w 2018. Tuż przed wybuchem pandemii Preqin szacował, że wartość rynku osiągnie 1 bln dolarów w 2020 roku. Inwestorów przyciągają stopy zwrotu czasem przekraczające nawet 9 proc.

– Od pewnego czasu obserwujemy nowy trend, jeśli chodzi o sposoby pomnażania nadwyżek kapitału przez polskich przedsiębiorców i osoby zamożne. Coraz częściej zwracają się oni bezpośrednio ku firmom i projektom potrzebującym finansowania, poszukując wyższych stóp zwrotu. To zjawisko dodatkowo nasiliło się podczas pandemii, ponieważ rynek publiczny nie dostarcza takich zwrotów, a otoczenie niskich stóp procentowych nie sprzyja lokowaniu nadwyżek kapitału w tradycyjne instrumenty dłużne czy depozyty bankowe – powiedział Dominik Olszewski, partner zarządzający z Saski Partners, firmie doradzającej przy fuzjach i przejęciach przedsiębiorstw.

Z powodu pandemii banki centralne agresywnie obniżały stopy procentowe, aby ratować wzrost gospodarczy. Przełożyło się to na drastyczny spadek oprocentowania lokat bankowych i obligacji skarbowych i spowodowało odwrót inwestorów od tradycyjnych sposobów lokowania oszczędności. Covid-19 miał również negatywny wpływ na warszawską giełdę. Poziomy cen, z wyjątkiem nielicznych branż, nie zachęcają obecnie do lokowania tam nadwyżek kapitału – głównemu indeksowi warszawskiej giełdy WIG 20 nie udało się odrobić strat wywołanych pandemią.

– Jeszcze do niedawna polscy przedsiębiorcy zwykle bez większych obaw lokowali część nadwyżki kapitału, na przykład pochodzącego ze sprzedaży biznesu, na rynku nieruchomości komercyjnych i mieszkaniowych. Liczyli tym samym na bezpieczne i stałe dochody z najmu czy też po prostu na stabilny wzrost cen tych aktywów powiedział Dominik Olszewski. – Część środków trafiała również do private bankingu i tylko nieliczni decydowali się na aktywne inwestowanie na rynku niepublicznym, zawierając bezpośrednio transakcje z podmiotami potrzebującymi kapitału, tworząc własne fundusze, czy skupiając swoją działalność inwestycyjną w ramach family office.

Zawieraniu transakcji na rynku prywatnym sprzyja obecnie również restrykcyjna polityka banków komercyjnych spowodowana wybuchem pandemii. Banki z dużą ostrożnością zaczęły podchodzić do kredytowania przedsiębiorstw, a część branż i nowych projektów inwestycyjnych nie ma w ogóle dostępu do pożyczek. Wydłużył się też czas podejmowania decyzji kredytowych i wzrosły formalności. Przedsiębiorcy poszukujący środków na finansowanie inwestycji, kapitał obrotowy, czy zakup innych firm zwracają się ku dysponującym kapitałem inwestorom prywatnym.

Pożyczki dla przedsiębiorstw, pożyczki hipoteczne zabezpieczone na nieruchomościach, inwestycje w udziały firm niepublicznych, inwestowanie w fundusze typu private equity, venture capital, czy private debt mogą stanowić doskonałe uzupełnienie portfela inwestycyjnego inwestorów dysponujących nadwyżkami kapitału – dodał Dominik Olszewski.

Inwestowanie w takie klasy aktywów wymaga jednak specjalistycznej wiedzy i doświadczenia w strukturyzowaniu transakcji. Dlatego często osoby zamożne korzystają z pomocy doradców, którzy potrafią zidentyfikować potencjalne projekty inwestycyjne, pomagają ocenić ich atrakcyjność i ustrukturyzować transakcje.